Tagi
RSS
środa, 17 lutego 2016

Jak wesele, to tylko z alkoholem - nie wyobrażamy sobie, aby wznosić toasty wodą lub sokiem.

I tak oto nie zabraknie:

  • wódki - 1l na jedną osobę dorosłą (przecież może ktoś i w poprawiny będzie miał ochotę na toasty);
  • wina - czerwone, różowe, białe, wytrawne i półsłodkie - gustów jak smaków, wiele;
  • bimberku - tata dostał odpowiedzialną rolę - zrobić palonkę, może ktoś będzie miał ochotę na spróbowanie alkoholu dla prawdziwych twardzieli;
  • cytrynówki - i tu my będziemy się bawić, bo nic tak dobrze nie wchodzi jak dobra, zmrożona, domowa cytrynówka z miąższem;
  • likiery - póki co mamy wiśniowy, może jeszcze zakupimy inne, tak, żeby kobiety też mogły popróbować;
  • piwo, jako, że to mężczyzn paliwo, to na poprawinach nie może zabraknąć schłodzonego napoju chmielowego.

I tylko dylematy dwa - alkohol ma stać na stole kawowym, czy raczej zrobić jakiś osobny?

No i jak to sensownie i gustownie udekorować? A pomysłów brak, choć internet trochę ich podrzuca.

Aleksandra_Arkadiusz_252

15:25, makosiatko
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 lutego 2016

Robiąc listę gości na wesele stajemy przed wcale nie małym dylematem, mianowicie - czy zapraszamy również dzieci. Problem spory dlatego, że wciąż wiele osób nie wyobraża sobie, że można powiedzieć - zapraszamy, ale dzieciaki zostawcie rodzicom. Albo w drugą stronę - zapraszamy z dziećmi, ale co podczas  samego wesela co z nimi zrobić, jak zająć im czas, żeby się nie zanudziły, a były swoistą ozdobą wesela.

Dzieciaczki mogą okazać się bardzo pomocne podczas ceremonii ślubnej - u nas mój Siostrzeniec i córcia Świadkowej będą niosły obrączki i sypały kwiatki. Dzieci mogą również nieść welon lub tren, ale sama ich obecność pomoże się odstresować i uatrakcyjni zdjęcia.

dziecimlodaparakosciol17

dzieci_slub

dzieckospiacewkosciele

zdjeciaslubneradomkosciolgarnizonowy60

Podczas samego wesela najważniejsze jest to, by podejść do dzieci indywidualnie - potraktować je jak równorzędnych gości, czyli np. nakryć stół kolorowymi serwetkami, udekorować ich miejsca balonami, ale również zapewnić jakieś miejsce do malowania, rysowania i zabawy.

Niejednokrotnie na weselach dzieci potrafią bawić się do późnych godzin weselnych, dlatego warto zapewnić im jakieś atrakcje, jak np. maszyna do waty cukrowej czy popcornu lub po prostu animator, który wypełni czas atrakcyjnymi zabawami.

c1

IMG_0234

c8a1723a2535e65cbe7b436be7a8c596

 Dodatkowym atutem niewątpliwie są zdjęcia z pleneru czy po prostu z samej zabawy, które pozostaną zabawną pamiątką na całe życie. Oczywiście piękną pamiątką, bo wzbogaconą o zabawne miny, pierwsze miłości czy upadki małych pociech.

thumb_22571_post_catalog_photo.jpeg

potoczek_2

barteczko

IMG_73121

Koszt animatora - 2h = 200zł, a w tym 3 zabawy - dmuchanie balonów i zamienianie ich w balonowe zwierzaki, zabawa kołem, malowanie twarzy i inne. https://pl-pl.facebook.com/WizytaKlaunaZaka

niedziela, 24 stycznia 2016

Już wiemy - stawiamy na welon. Co dalej?

Dalej należy zdać sobie sprawę z tego, że rodzajów welonów jest mnóstwo, że mają różne charaktery i nie każdy do nas pasuje.

Istotne kwestie podczas wyboru welonu:

  • przymierzanie - nie kupujemy na oko, gdyż welon ma pasować kolorystycznie do naszej sukni. Odcień powinien być niemal identyczny jak sukni - aby ani welon, ani suknia nie wyglądały na brudne.
  • welon należy dopasować do sukni również stylem - jeśli nasza suknia jest prosta, bez zdobień, taki też powinien być welon; do sukni z koronką pasują welony wykończone koronkowym zdobieniem.
  • no i fryzura - zazwyczaj każda panna młoda wie, jak chce wyglądać w tym najważniejszym dniu - jeśli chcemy zdecydować się na wysoko upiętą fryzurę, welon powinien być podpięty pod nią, aby jej nie zasłaniać i nie przytłaczać
  • jeśli panna młoda jest niska, warto dodać sobie centymetrów podpinając welon wysoko, niemal na czubku głowy, optycznie zyskujemy kilka cm. :)

Najważniejsze przy wyborze sukni ślubnej jest to, by zdawać sobie sprawę z atutów u mankamentów swojej sylwetki. Tak samo jest z welonem, gdyż można się nim niepotrzebnie poszerzyć, ale można również wysmuklić i wyszczuplić:

  • welon krótki - około 50cm - zazwyczaj kończy się w okoli ramion i decydowanie nie pasuje do kobiet o figurze pływaczek, czyli tych z szerokimi ramionami, gdyż jeszcze bardziej poszerzy sylwetkę w tym miejscu. Nie zakrywają twarzy, nie przytłaczają fryzury, są fikuśne, dziewczęce i pasują do sukien podkreślających talię - np. tych o kroju litery A lub princessek. 
  • welon średniej wielkości - ma około 70cm - zazwyczaj kończy się na wysokości biustu. Najczęściej wybierane przez panny młode, gdyż pasują do większości sukien ślubnych, są wygodne i jeśli z tyłu są dłuższe, mogą delikatnie wysmuklić sylwetkę. Są najłatwiejszym i zawsze trafnym wyborem.
  • welon półdługi - kończy się na wysokości talii i najbardziej pasuje do kobiet o wąskiej talii, takich, które postawiły na suknię podkreślającą talię. Mogą być wielowarstwowe lub proste, pasują do większości sukien - tych klasycznych i tych w kształcie litery A.
  • welon długi - czyli taki, który sięga do linii bioder. Zdecydowanie nie jest to długość polecana dla kobiet o masywnych biodrach, gdyż optycznie doda nam w tym właśnie miejscu kilka centymetrów. Nie należy go łączyć z sukniami, które mają tren. Pasują do większości sukien, oprócz tych, które kończą się w połowie łydki lub mają długość 7/8. Przy proporcjonalnej budowie sylwetki, ładnie ją wyszczuplają.
  • welon do ziemi - i tylko do ziemi, ledwo do ziemi, nie powinien się po niej ciągnąć, a jak suknia delikatnie muskać ziemię. Pasują do sukien o kroju rybki lub litery A, jednak tych bez trenu. Dodadzą uroku i podkreślą smukłość wysokiej kobiecie.
  • welon kościelny - ma około 200cm - welon idealnie pasujący do sukien o kroju syrenki, podkreśli sylwetkę i wysmukli ją. Koresponduje z sukniami z trenem, jednak należy pamiętać, by sięgał choć troszkę za tren. Przy wyborze tego welonu należy pamiętać, iż jest on mało komfortowy i na pewno panna młoda podczas wesela nie zapomni o tym, iż ma welon, gdyż po prostu może przeszkadzać podczas poruszania się
  • welon katedralny - dłuższy od kościelnego, ma od 250 - 300cm - oczywiście może być dłuższy, gdyż są panny młode, które preferują kilku lub nawet kilkunastometrowe welony. Kto co lubi. :) Należy pamiętać, że jeśli wybrałyśmy suknię skromną, to ten rodzaj welonu zdecydowanie ją przytłoczy, a ponadto wybór tego welonu wymaga zaangażowania przynajmniej dwóch osób do pomocy przy zakładaniu, układaniu i noszeniu go. Efekt w Kościele na pewno jest nieziemski. :)

wybr_welonu

Mój wybór padł na welon kościelny, zamówiony (wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi) na czuja w sklepie internetowym. Dzięki temu w kieszeni zostało mi około 250zł, a welon okazał się być strzałem w dziesiątkę, gdyż idealnie pasuje do sukni. :)

Koszt: 68zł

http://www.frigga.pl/welony/welony-z-trenem/welon-slubny-w25.html

Długi czy krótki?

A może fascynator lub woalka?

W stylu hiszpańskim czy klasyczny?

Z ozdobnym grzebykiem, tiarą czy zwykły?

Zacznijmy od końca, czyli - co zamiast welonu?

Nie jest to wcale takie proste, jak mogłoby się wydawać, gdyż możliwości jest wiele, a wybór wcale nie jest prosty.

Opaska - na pewno dodaje dziewczęcego uroku i świeżości. Może być zdobiona koronkami lub kryształkami i stanowić biżuterię. Może być wsparciem dla stroika - kokardy, kwiatów czy woalki itp. Pasuje do każdej stylizacji - trzeba tylko dobrać suknię i opaskę charakterami do siebie - prosta suknia + klasyczna opaska lub hiszpańska suknia z koronkową opaską będą tworzyły duety doskonałe.

opaski_lubne

Toczek lub fascynator - obie te rzeczy stanowią wyjątkową i na pewno oryginalną ozdobę przykuwającą punktowo wzrok. Zdecydowanie nie należy ich łączyć z welonami. Zaleta - nie plączą się podczas tańca. :) Moim zdaniem dodają elegancji i angielskiego stylu, ale to tylko moja subiektywna opinia. :)

fascynatorki

 Stroik kwiatowy lub wianek z kwiatów - świeżość, lekkość, niewinność, natura, to są moje pierwsze skojarzenia. Ślub w plenerze, suknia w stylu greckim, ślub na plaży - to kolejne. Nie dla mnie - to wiem na pewno. Piękne - owszem, ale za nim nie mogę ich sobie połączyć ze ślubem. 

wianek

A może klasycznie welon? Jeśli tak, to dopiero początek wyboru, bo przecież welony występują w różnych długościach i krojach. Mają różne objętości. Mogą być wielowarstwowe. Jedno wiem na pewno - są typowo ślubne i wpisują się w polską tradycję. Polska panna młoda, to panna młoda w welonie, a długość, fason, styl i krój - to już temat na kolejny wpis. Już niedługo i o tym słów kilka.

welonMój wybór, to welon, a Wasz?

wtorek, 19 stycznia 2016

Temat rodzinny dowcipów - relacje teściowa z synową lub teściowa z zięciem.

No cóż, my, kobiety, nie lubimy się dzielić, z natury jesteśmy zaborcze i nie lubimy, kiedy ktoś staje się ważniejszy od nas. I nawet, jeśli rozsądek podpowiada, że przecież nikt nam nic nie zabiera, to w środku się buntujemy.

Niedawno mój przyszły Teść palnął tak mimochodem: Pamiętaj, z teściową dobrych relacji nigdy mieć nie będziesz.

I może palnął to tylko "tak o", a może te słowa mają większy sens. Choć z tego, jak nasze relacje się zmieniają i ewoluują, widzę, że słowa te mogą odnosić się również do nas.

Od zawsze bardzo dobrze dogadywałam się z rodzicami A, zawsze podkreślali, że jestem córką, której nigdy nie mieli. Że wypełniam (w jakimś tam stopniu) pustkę powstałą po stracie jednego z synów, że co oni by beze mnie zrobili, że zginęliby na stojąco. Ale jednak, kiedy to byliśmy podpisywać umowę na rezerwację sali, mama A po powrocie do domu chlipała w kącie, że jej synek z domu odchodzi, że przecież dopiero Mu pieluchy zmieniała i na zebrania biegała. Że za młody. Że jedyny syn. I może nic złego na myśli nie miała, ale jednak lęk, który wtedy się uzewnętrznił, trochę mnie zaniepokoił.

Od jakiegoś czasu już nie słyszę, że przyjechali do nas, tylko odwiedzają A, upiekli ciasto dla A, przygotowali coś specjalnie dla A. No może nie oboje, a mama A. Ja stałam się winowajczynią utraty syna.

1352205044_uxiz56_600

Jeszcze pół roku temu bez wahania mówiłam, że po ślubie zyskam drugą mamę. Dziś wiem, że mamę ma się jedną, a te relacje synowa - teściowa są dużo bardziej skomplikowane, niż kiedyś się wydawało.

Możliwości zwrotów do teściowej jest kilka:

  • Teściowo - po prostu, bez żadnego udziwniania, zgodnie z funkcją, jaką zaczyna po ślubie mama męża pełnić w naszym życiu. Ale czy ten zwrot przez stereotypy, przez żarty i dowcipy nie zyskał negatywnego nacechowania? Mi na pewno nie odpowiada.
  • Pani - najczęściej przed ślubem do tzw. "przyszłej mamusi" mówi się właśnie per Pani. I u nas też taki zwrot obowiązuje - z mojego wyboru (już kiedyś proponowano mi zwrot "Mamo"...). Ale czy na dłuższą metę, to nie jest zbyt oficjalne? Czy nie powoduje, że dystans rośnie zamiast się skracać? Na pewno jest to bezpieczne i oficjalne, ale czy fajne? Dziś właśnie taki zwrot u nas funkcjonuję, a jak mam ochotę, to dodaję do niego zdrobniałe imię swej przyszłej teściowej i automatycznie jest jakoś tak bardziej miło i przyjacielsko.
  • Per Ty - luźno, po koleżeńsku, bez dystansu, nieformalnie. Właśnie, po koleżeńsku. Ostatnio zapanowała moda na zwracanie się na ty czy po imieniu - pewnie, jak wszystko - zaczerpnięta z krajów anglojęzycznych. Tylko czy pasuje do relacji rodzicielskich?
  • Mamo - oj, wielkie słowo, nacechowane bardzo emocjonalnie. Pewnie trochę czasu wymaga przestawienie się z relacji oficjalnych - Pani - natak bliskie, jak Mamo. Mało tego, wymaga też naprawdę dobrych i serdecznych relacji, by to 'mamo' nie grzęzło gdzieś w gardle. W rzeczywistości, my nawet po ślubie zostajemy dla naszych teściowych, tak jak ja dla swojej: Monią, Mońcią czy Monisią; to do nas należy wybór. Ja na pewno poczekam na propozycję ze strony teściowej i gdy ją przetrawię, zwrot "Mamo" zostanie aktywowany.
  • Bezosobowo - tak nijak, bo przecież ani miło, ani niemiło, ani rodzinnie, ani przyjacielsko, po prostu jak powietrze. Jak długo się da? Na pewno do momentu, w którym będziemy zmuszone zadać bezpośrednie pytanie.

Życzę sobie i Wam, aby te relacje układały się w myśl słów:

"Nie straciłam syna, a zyskałam córkę"

a2b9db2620a73d096b10b10a21a143b3

środa, 06 stycznia 2016

Pierwszy taniec to symbol początku. Początku naszego nowego - już małżeńskiego - życia. Jedni zostawiają to na ostatnią chwilę, inni w ogóle improwizują, a jeszcze inni decydują się na profesjonalną naukę w szkole tanecznej lub u instruktora. My znaleźliśmy się w grupie trzeciej - jak pewnie nie trudno było się domyśleć - jeśli ktoś czytał jakiekolwiek moje wpisy. :)

Dziś oficjalnie rozpoczęliśmy naukę pierwszego tańca, ale nie tylko, ponieważ rozpoczęliśmy naukę tańca w ogóle. Oprócz tego, że chcemy pięknie wejść w nasze wspólne, małżeńskie życie, chcemy również nauczyć się kroków do innych tańców, aby swobodnie tupać nóżkami na parkiecie. Szczególnie, że oboje bardzo lubimy tańczyć, a z parkietu ciężko nas zabrać.

Muzykę wybraliśmy i to nie był trudny wybór, gdyż od początku obstawialiśmy przy polskim utworze.

Padło na Sylwię Grzeszczak z Sound'n'Grace - "Kiedy tylko spojrzę". 

https://www.youtube.com/watch?v=goH0I0aLTS0

A taniec: walc wiedeński, ale w rytmie angielskiego, czyli dużo wolniejszy niż standardowo. 

Zdecydowaliśmy się na nauki indywidualne przez wzgląd na niestandardową piosenkę i nieregularny tryb pracy A - właściwie niemożliwym byłoby uczestniczenie w standardowym kursie pierwszego tańca, który zawsze odbywa się o stałych porach itp.

Znaleźliśmy Maćka Gawendę i Gawenda Dance, gdzie za normalne pieniądze (60zł za lekcję trwającą 1h) uczymy się swoim rytmem, wg swoich upodobań i mamy elastyczny grafik. :) Czas nauki (jeśli chodzi tylko o pierwszy taniec), to około 6-8 spotkań, ale to zależy od postępów i oczekiwań par. 

Po pierwszej lekcji polecamy z czystym sumieniem Maćka i jego szkołę, zaangażowany, w pełni profesjonalny i konkretny facet. :)

http://www.gawendadance.pl/

 

 

wtorek, 05 stycznia 2016

Apart, Kruk, Yes - sieciówki, to pierwsze, co przyszło nam do głowy, gdy zaczęliśmy myśleć o zakupie obrączek. 

I znowu się zgodziliśmy - proste, klasyczne, płaskie, z żółtego złota, z grawerem w środku, ja 5mm, A 6mm. Czy my musimy być we wszystkim tacy zgodni? Nuuuudaaa. :) Słodka nuda. :)

Nie będę ukrywać, że bardzo kusiło mnie, aby polecieć trochę szaleństwem i zamówić dla siebie obrączkę jakby rozciętą, połączoną diamentem - coś w ten deseń, tylko z żółtego złota:

czarnaobraczkaztytanumeskadamska6229

 

Wizyta u naszego złotnika oczyściła mnie z szaleńczych pragnień, gdyż nie chciałabym co chwilę wracać z prośbą o dorobienie diamenciku itp. Piękne, acz niepraktyczne. No i mi ten argument wystarcza. Mało tego, wystarczyły nam również informacje o tym, że jak wtopimy sobie jakieś brylanciki w obrączki, a raczej, jak w moją coś wtopimy, to każdorazowe zwężanie czy rozszerzanie obrączki będzie powodować niszczenie żłobienia, w którym ma się znajdować diamencik - rozciągnięcie lub zmniejszenie otworu, to drugie o tyle gorsze, że kamień może wypadać. I kropka. W chwili obecnej nie chcę diamenciku, wstawię sobie na którąś z rocznic, jak będę pewna rozmiaru obrączki. :)

Wybraliśmy mniej więcej taki wzór:

25

Koszt - no właśnie, i tu trzeba powiedzieć więcej niż dwa słowa.

Rozmiar obrączek różni się od rozmiaru klasycznych pierścionków, gdyż są one zazwyczaj szersze od naszej biżuterii. Dla przykładu, mój pierścionek zaręczynowy ma rozmiar 14, a obrączka 17. Obrączka A ma rozmiar 20. Zwężać i rozszerzać zawsze można - graweru jeszcze nie robiliśmy, jak będziemy odbierać i mierzyć, wtedy nam złotnik ogarnie grawer. 

Przy takich szerokościach i rozmiarach obrączek, ważyć mają około 12-13 gram. u jubilera 1 gram, to koszt około 220zł. My dostaliśmy kiedyś biżuterię po Cioci A, do tego ja dołożyłam swoje kolczyki i łańcuszek z komunii Św - nigdy niezałożone prezenty od Babć, rodzice A dołożyli jakąś bransoletkę i sygnet kurzące się w szkatułkach. I tak wyszło, że jesteśmy w posiadaniu 19 gramów złota. U złotnika w skupie koszt 1 grama, to 70zł (zdzierstwo, co?). Nasz złotnik za robociznę kasuje 500zł, ale z racji tego, że mamy nadmiar złota, wychodzi na to, że obrączki mamy w cenie złota, czyli budżet trzyma się w szwach. :)

Koszt = nasze złoto. :)

namiary na złotnika dla chętnych:

Zakład Złotniczy w DH Astra we Wrocławiu (stoisko obok punktu dorabiania kluczy) :)

sobota, 02 stycznia 2016

Oglądałyście już drogie przyszłe Panny Młode?

My oglądamy namiętnie, uważnie i pilnie.

Mało tego, nawet dziś wysłaliśmy zgłoszenie, gdyż prowadzą casting do kolejnej serii. Niewiele programów wydaje mi się być tak atrakcyjnymi, jak ten prowadzony przez Izabelę Janachowską o organizacji ślubu i wesela.

Wypełniając formularz zgłoszeniowy należy podać swoje dane (imiona i nazwiska), datę ślubu oraz miejsce, dołączyć maksymalnie 5 zdjęć i oczywiście napisać, z czym w chwili obecnej mamy problem oraz w czym prowadząca program mogłaby nam pomóc.

Jak tak na początku rozmawialiśmy i zastanawiałam się nad samym wysłaniem zgłoszenia, wydało mi się to śmieszne - jak ktoś, kto mnie nie zna, może pomóc mi w dopinaniu na ostatni guzik własnego wesela? No jak, pytam?

Ale, jak usiadłam i poważnie podeszłam do tematu, to w gruncie rzeczy pomóc może nam przede wszystkim ktoś, kto jest z zewnątrz, kto na chłodno jest w stanie spojrzeć na problemy i rozważania, kto bez większych emocji ogarnie to, co trzeba. Mało tego, profesjonalistka - a tak właśnie myślimy o Izabeli Janachowskiej, na pewno dzięki swemu doświadczeniu sprawi, że spokój zagości w naszych umysłach.

Jeśli ja już teraz wariuję i spać po nocach nie mogę, to co będzie za 5 miesięcy? Aaaaaa, tak, to już 5 miesięcy i 1,5 dnia. Czas leci, jak oszalały.

Plan na ten miesiąc:

  • załatwienie nauk przedmałżeńskich
  • zakup welonu
  • zakup tiulu do dekoracji Kościoła
  • rozpoczęcie nauk tańca - pierwszego, ale oprócz tego chcemy nauczyć się kroków do salsy, samby, rumby i wszystkich tych, które nam się na naszym i innych weselach przydadzą :)
  • no i ostatecznie musimy podjąć decyzję, czy chcemy mieć ekipę filmującą wesele, czy darujemy sobie ten wydatek i pamiątką będą jedynie zdjęcia

Trochę tego jest, ale czas leci jak oszalały, więc i przygotowania muszą lecieć jak oszalałe. :)

czwartek, 24 grudnia 2015

Klimat pałacowy nie do końca oddawałby nasz zamysł i styl wesela. Chcemy je trochę klimat wyluzować, zdjąć nadęcie ze słowa "pałac". Długo zastanawialiśmy się nad dekoracją weselnej i tanecznej.

Kwiaty odpadają, bo nie chciałabym, aby bukiety przysłaniały twarze podczas głośnych rozmów. Zdecydowane wolę gęsto zastawiony stół z pięknymi paterami z owocami.

Na ten moment wybraliśmy złoty bieżnik na stół, ale wykreślimy go z dekoracji. Na stołach miały zagościć złote kandelabry, bo są one tradycyjnym elementem wesel w pałacu - jeśli nie uda nam się ich jakoś zgrabnie wpleść w dekoracje, to niestety znikną ze stołów i ustąpią miejsca 30cm wazonom typu tuba, w których zagoszczą grube świece oplecione dekoracyjną bordową wstążką - prostota i elegancja - to, co lubimy najbardziej. :)

A sala. No to już grubszy temat, bo jeszcze nie ogarnęliśmy sposobu na udekorowanie sali weselnej, natomiast wiemy, co ma być takim elementem dekoracyjnym.

Nasz stół, czyli stół Młodych i Świadków obwiązany, a raczej oklejony będzie dookoła 5 centymetrową, satynową wstążką w kolorze krwistej czerwieni lub bordo. Na samym środku upleciona będzie kokardka. Z racji tego, że stół ten powinien - moim zdaniem - wyróżniać się od stołu gości, na nim prawdopodobnie stanie długi bukiet z róż lub innych kwiatów, grunt, aby były krwisto czerwone.

Niestety zdjęć poglądowych nie znalazłam, ale zainspirowała nas Izabela Janachowska w programie "I że cię nie opuszczę aż do ślubu" (produkcja TVN Style).

A co do pozostałych dekoracji, planujemy wykorzystać:

11351050_101074373572505_669254340_n

2_pompony_tiulowe_Art_Pompon_pompony_z_tiulu_dekoracje_sal_weselnych_ozdoby_pokoi_dziecicych_tulle_pom_pom_Art_Pompon_widnica_pompony_z_tiulu

img11

pastelowe_pompony_tiulowe_widnica_wabrzych_pompony_tiulowe__dekoracja_pokoju_dziecka_grube_tiulowe_kule_do_sesji_gaetdo_sesji_fotograficznej

Tu znajdziecie kilka filmików dot. robienia pomponów z tiulu:

https://www.youtube.com/watch?v=tpK87hmjMbo

https://www.youtube.com/watch?v=Id5d3aebm_g

A Wy w jaki sposób dekorowaliście sale weselne i taneczne?

sobota, 19 grudnia 2015

W nich przetańczyć mam całą noc, przejść drogę do ołtarza, z Kościoła do Pałacu. Mają być piękne, nietuzinkowe, klasyczne, ale szalone. Cała ja. :)

To wcale nie jest taki prosty temat, jak szuka się czegoś właśnie nietuzinkowego i ma się swój wyrobiony gust. :)

Zacznę od początku, bo standardowo wiedziałam, czego nie chcę:

Nie_takie

Ponadto nie chciałam wydawać miliona monet i obcas może mieć wysokość maksymalną 7-8 cm. Mój przyszły mąż jest ode mnie zaledwie o 5-6 cm wyższy,  chcemy wyglądać niekarykaturalnie, dbając o proporcje - czyli możemy być maksymalnie równi. 

Szukałam wszędzie:

I znalazłam mnóstwo przepięknych butów. Większość z nich była za wysoka, lub za droga. Jak wiadomo ślubne = drogie.

I tak dziś z moją Świadkową wybrałyśmy się na zakupy po sklepach i salonach ślubnych, wypatrywałam:

yes

I zawiodłam się na wszystkich, kompletnie wszystkich salonach, które dziś odwiedziłyśmy - oczywiście w kwestii butów, bo dziś tylko o tym mowa. Nie ma nic. Nic absolutnie godnego uwagi. Same kaczuchy, biedota i marnota, o ile w ogóle jest cokolwiek. A odwiedziłyśmy dziś Salon Sukien Ślubnych Celebrity, wszystkie salony przy ulicy Sokolniczej i oczywiście Agorę na Solskiego. 

Wcześniej dużo szperałam w internecie i wiedziałam, że najlepszej jakości i w fajnej stylistyce znajdę buty w salonie Visione mieszczącego się w CH Arena.

Kilka dni wcześniej - chyba przeczuwając nicość znajdującą się we wrocławskich salonach, kupiłam na DaWandzie wymarzone klipsy do butów - brokatowe czerwone serca. Wiedziałam, że jeśli nie znajdę nic godnego zakupu, wybiorę klasyczne szpilki w kolorze ivory-ecru i dodam im charakteru dzięki właśnie klipsom, które przecież można dowolnie dobierać i dokupować. :)

Buty mam, na klipsy czekam, a kombinacja ma wyglądać tak:

page

Jednym słowem - polecam Sklep Visione, buty mają przeróżne, wybór ogromny, a jakość wydaje się być rewelacyjna - mięciutka skórka, wkładka w bucie z miękkiej gąbki, stopa nie powinna się męczyć, co - rzecz jasna - okaże się już 4 czerwca 2016 roku. :)

Buty - koszt 250 zł

Klipsy do butów + przesyłka - koszt 24 zł

środa, 18 listopada 2015

A postanowił - jak wesele, to tylko z księdzem, więc kościelny (a dokładniej konkordatowy).

Jak się rzekło, tak robimy. Sakramenty niezbędne do ślubu kościelnego mamy, jacyś super praktykujący nie jesteśmy, ale to żadna przeszkoda. Jest jedna bardzo istotna rzecz, która ciągle przed nami, no i nie ukrywajmy, ale spędza nam sen z powiek, mianowicie - nauki przedmałżeńskie zwane również kursem narzeczeńskim.

W Archidiecezji Wrocławskiej wygląda to następująco:

  • nie ma kursów weekendowych (ewentualnie można brać udział w kursach organizowanych w innych diecezjach, czyli trzeba wyjechać na trzy dni)
  • należy odbyć 8 spotkań o charakterze katechezy i, rzecz jasna, zdobyć podpisy pod każdą katechezą
  • odbyć 3 spotkania w poradni rodzinnej przynależącej do parafii
  • uczestniczyć w całodniowym wyciszeniu narzeczeńskim

Szacowany czas trwania, to około 2,5 - 3 miesięcy.

Powiedzcie mi, proszę, bo tego zrozumieć nie mogę, kto ma czas na to, aby 3 miesiące przygotowywać się w kościele do ślubu? Szczególnie, gdy większość z tematów jest zupełnie odrealniona. Metoda kalendarzykowa, naturalne planowanie rodziny, owoce miłości, Bóg we wspólnym życiu itp. A to wszystko nauczane przez księży, którzy o planowaniu rodziny wiedzą tyle, co ja o fizyce kwantowej lub przez katechetów, którzy krzyczą, że uprawianie seksu z zabezpieczeniem innym niż naturalne, to jak lizanie miodu przez słoik (jak moja katechetka ze szkoły)?

Rozumiem, że kiedy decydujemy się na ślub przed Bogiem, zobowiązujemy się w jakimś stopniu do życia z Bogiem, ale przede wszystkim żyjemy ze sobą i ingerencja czy poradnictwo osób trzecich nie są niezbędne.

Ok, nie mam na to wpływu. Trzeba je odbyć, ok, to trzeba. Ale nie można iść z duchem czasu, z duchem kilkuzmianowych etatów, pracy do 17, dojeżdżania z pracy po 25km w jedną stronę i maksymalnie ułatwić młodym wypełnianie przedślubnych obowiązków?

W naszym przypadku niemożliwy jest udział w organizowanych w naszej diecezji naukach, gdyż A pracuje w charakterze: "służba nie drużba" i więcej Go nie ma niż jest, a ja pracuję do 17 i właśnie 25 km dojeżdżam w jedną stronę między domem, a pracą. I pytam jak, jak mam uczestniczyć w naukach? Już nawet nie chodzi o samo uczestnictwo, ale o przygotowanie się i udział nie tylko fizyczny, ale i psychiczny. O zaangażowanie, a nie odbębnianie?

Dla tych, którzy też mają taki problem, polecam kontakty:

My próbujemy w Nysie, do Krakowa jednak kawał drogi...

poniedziałek, 16 listopada 2015

A tak naprawdę dlatego, że mają swój urok i są jedną z uroczych atrakcji, podkreślających romantyczny charakter wesela. Lampiony, bo to właśnie o nich mowa, to właśnie one będą puszczane przez nas i naszych Gości już o zmroku, a może o zachodzie słońca - tego jeszcze nie wiemy.

Niewątpliwie dodają magii temu wieczorowi i ułatwiają fotografom robienie pięknych, klimatycznych zdjęć.

lampionyszczcia

EN_01087036_0023

Może i są oklepane, ale nasi rodzice nie mieli okazji ich puszczać, a mi marzy się piękne zdjęcie, kiedy oboje puszczamy piękny lampion o zmroku. Atrakcja, która nie wymaga wielkiego zaangażowania i wkładu, ale spaja ludzi i na chwilę wzrusza. Mnie na pewno.

Sezon weselnego szaleństwa się skończył, dlatego można kupić je w okazyjnych cenach. Nam zależało na kolorze czerwonym, skorzystaliśmy z promocyjnej oferty sklepu internetowego Deco Mariage:

http://decomariage.pl/promocje/lampiony-latajace-DEC-XXL-CZERWONE-50-szt-wyprzedaz.html

Na Allegro średnia cena lampionów, to 1,99zł, 2,49zł i 2,99zł za sztukę. Należy oczywiście doliczyć koszty wysyłki i jakiś zapalniczek / zapalarek czy zapałek.

 

Koszty:

50szt. lampionów w cenie 106zł (już z kosztem wysyłki), czyli 2,12zł/szt

sobota, 07 listopada 2015

Z Księdzem, który ma nam udzielać ślubu spotkaliśmy się w kwietniu, tuż po podpisaniu umowy o rezerwację sali. Z racji tego, że średnio udziela około 4-5 ślubów rocznie, nie wróżył, że nasz termin zbiegnie się z terminem wybranym przez inną parę i kazał nam przyjść na początku 2016 roku. 

Niestety, ale dzisiejsze realia są takie, że przynajmniej na dwa miesiące przed terminem musimy mieć potwierdzoną listę gości, aby móc podpisać umowę o nocleg, załatwić ostatnie formalności związane z salą i generalnie móc domknąć całe przygotowania. Wysyłanie i wręczanie zaproszeń zaplanowaliśmy na przełom listopada i grudnia, żeby na pół roku przed ślubem goście dostali zaproszenia. No i tak wyszło, że niedawno odbyłam rozmowę z księdzem o Mszy Św.

Nadmienię, że podczas ostatniego spotkania ksiądz wspomniał, żeby do niego dzwonić, że spotkamy się dopiero w lutym, na 3-4 miesiące przed ślubem, bo nie ma potrzeby widzieć się wcześniej.

Na start miałam dylemat, jak przez telefon przywitać się z księdzem, no bo zwykłe "dzień dobry", to taka lipa. A znowu "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" i "Szczęść Boże" wydawało mi się dziwne wypowiedziane przez telefon. 

I wyszło tak:

- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, dzień dobry, proszę księdza - chyba dłuższej litanii na start puścić nie mogłam, ale cóż, zestresowana byłam.

- Szczęść Boże, Pani - o, krótko i na temat.

- Proszę księdza, w kwietniu tego roku byliśmy razem z Narzeczonym u księdza, żeby zarezerwować termin ślubu na 2016 rok, wspomniał ksiądz, że mam dzwonić pod koniec roku - ups, takie drobniutkie kłamstewko na początek.

- Tak, tak, kiedy ten ślub.

- Chcielibyśmy zarezerwować Mszę Św. w dniu 4 czerwca 2016 roku.

- To proszę zadzwonić w styczniu, może w lutym - taki sympatyczny księżulek, nie ma co.

- I w tym problem, proszę księdza, bo zbliża się czas wręczenia zaproszeń, a na nich powinna widnieć konkretna godzina Mszy Św, dlatego dzwonię, żeby zarezerwować konkretną godzinę.

- A skąd państwo są? - spytał ksiądz ni z tego, ni z owego.

- Z Wrocławia.

- Oj, oooojjjjj, to będzie kosztować, oj będzie, będzie - tak teatralnej reakcji się nie spodziewałam. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy to oby do mnie było.

- Ile, proszę księdza?

- Oj, sporo, sporo. Bo wie pani, moi parafianie to się złoszczą, kiedy przyjezdni płacą tyle samo, co parafianie. Przecież parafianie, cały rok na tacę dają, a pani nie.

- No dobrze, proszę księdza, skoro zdecydowaliśmy się na Mojęcice, to proszę powiedzieć, ile - już się zaczęłam trzymać za portfel.

- 800zł. (sekunda milczenia) Ale to nie ja tak sobie liczę, to parafianie, proszę mnie zrozumieć, siła wyższa.

- Proszę księdza, chcemy Mojęcice, będą Mojęcice, nawet za 800zł, cóż zrobić - dobrze, że nie krzyknął jeszcze więcej...

- Dobrze, zatem zapisuję, d zobaczenia w lutym, tylko do tego czasu załatwcie nauki przedmałżeńskie.

- Szczęść Boże - odparłam uboższa o 800zł.

- Szczęść Boże - odpowiedział ksiądz bogatszy o nasze 800zł.

Tak oto zarezerwowany mamy termin 4 czerwca 2016 roku, godzina 15:00 w Kościele p.w. Najświętszej Maryi Panny Różańcowej w Mojęcicach.

mojecice1

3558155

Ale żeby za 800zł?

Ile u Was wyniosło słynne 'co łaska'?

niedziela, 25 października 2015

Czyli to, co lubię najbardziej. :)

Sezon weselny trwa cały rok, bo przecież miłośników zimowych czy jesiennych wesel jest całe mnóstwo, nie mówiąc już o tym, że poza sezonem kwiecień-wrzesień, ceny wesel są sporo niższe.

My, a raczej ja, lubię oszczędzać, a raczej po prostu nie lubię przepłacać. I tak już od dobrych kilku tygodni regularnie obserwuję sklepy internetowe specjalizujące się w artykułach ślubno-weselnych i czyham na wystrzałowe promocje. Oto kilka ciekawych stronek:

  • http://decomariage.pl/promocje/ - oni mają wyprzedaże całoroczne, ale teraz zdecydowanie więcej jest artykułów w kategorii ślubów
  • http://www.slubnezakupy.pl/sklep,promocje.htm - tę stronkę obserwuję od niedawna, została mi polecona, nie wiem jak z wyprzedażami całorocznymi, ale teraz jakieś są
  • no i oczywiście www.allegro.pl gdzie wyprzedaże całoroczne są, bo opis aukcji ustalany jest dowolnie i zawsze widać SUPER CENĘ, NOWOŚĆ, HIT itp.

Czy faktycznie potrzebujemy oszczędzać? Nie. Ale jeśli mogę, to czemu nie.

I tak na przykład winietki - bardzo podobały nam się takie zdobione serca oraz motyle, które nakłada się na kieliszki/szklanki.

winietka_motyl_2

winietka_motyl

Normalna ich cena na Deco Mariage, to 9.60zł za 10szt (+oczywiście koszty przesyłki).

Jeszcze bardziej podobały nam się w taki sposób wycinane serca, ale, co najważniejsze, na twardym i połyskującym papierze, a z tym na różnych aukcjach różnie było. No i niestety, ale te dostępne na Allegro.pl były dużo bardziej toporne - ta obramówka wokół wycinań była gruba i nie wyglądało to jakoś zachęcająco. Choć cena była atrakcyjna - ok. 6,50zł za 10szt. = całkiem nieźle. 

A oto te, które nam się podobały i ostatecznie już je mamy. :)

winietka_serce

Zdarza się, że zawodowo wyjeżdżam i tak się trafiło, że odwiedziłam Poznańską Giełdę Kwiatową, a na giełdach - jak już się nauczyłam, można niezłe smaczki wynaleźć. I tak kupiłam właśnie te nasze piękne winietki w kształcie serca, na połyskującym na złoto papierze w cenie 8zł za 10szt, bez kosztów wysyłki, rzecz jasna. :) A, że w kieszeni z racji oszczędności, zostało trochę monet, to kupiłam też piękne podziękowania dla rodziców ręcznie robione. :)

 

Winietki - 64zł (8zł - 10szt)

Podziękowania dla rodziców - 32zł (16zł - 1szt)

 

A radość z zakupów - bezcenna. :)

Winietki

środa, 14 października 2015

Ostatnio słyszałam o modzie na wesela wolne od muzyki Disco Polo, podobno ma to być Wesele Disco Polo Free. Tacy jesteśmy amerykańscy, że nawet zamiast wolne, zaczynamy mówić free. :) Stwierdzenie to skłoniło mnie do rozważań nad muzyką na naszym weselu.

Zespół mamy - wspominałam już, że to Stringi Band. Spotkanie dotyczące repertuaru granego na naszym weselu, jest jeszcze przed nami, aczkolwiek cały repertuar mamy do wglądu: http://www.stringiband.pl/repertuar

I tak szczerze mówiąc, to nie wyobrażamy sobie, by nie zagrano: "Jesteś szalona" czy "Daj mi tę noc". Nie krytykujemy wesel wolnych od muzyki disco polo, ale czy warto się odcinać od czegoś, co gwarantuje dobrą zabawę?

Jedni mówią, że nie słuchają, inny, że to wstyd, a jeszcze inni po prostu tupią nóżką czy podśpiewują pod nosem. Czy to wstyd, że wpada w ucho coś, co jest nieskomplikowane i bezpośrednie w przekazie? Czy naprawdę czujemy się lepiej otulani wielkimi metaforami i cytatami wieszczy? Jedno wiemy na pewno - muzyka powinna być zróżnicowana, aby każdy znalazł coś dla siebie, nie może przeszkadzać w dobrej zabawie. W zabawie do białego rana,a co. :)

wtorek, 29 września 2015
Jak Świadkowej zdradzi się adres pseudobloga, a może po prostu bloga, to w końcu upomni się o to, by oficjalnie się pochwalić swoim wyborem. :)

Miało być trochę inaczej - mieliśmy zaplanowaną kolację, wino, podniosłą atmosferę, a tu z planowania nici. Poszłyśmy z Anią do salonu sukien ślubnych, zresztą do Niej pierwszej zadzwoniłam, jak stałam w swojej wymarzonej sukni, Jej pierwszej wysłałam zdjęcia, z Nią uroniłam pierwszą łzę w swej sukni ślubnej, no i w tym właśnie salonie, w przymierzalni chciałam krzyczeć, żeby wiedział cały świat: Aniu, chciałabym, żebyś była moją Świadkową. Żebyś to właśnie Ty stała za mną przed ołtarzem. Żeby to Twój podpis widniał na naszym akcie.
I krzyczałam, ale po cichu i tak w środku.

Ale nie dałam rady i kiedy głodne jak wilk pojechałyśmy do Mc'Donald'sa na tortille i giga kawy, no i pękłam w środku, otworzyłam usta i wyznałam, że to właśnie ją wymarzyłam sobie na swoją najlepszą Świadkową ever. :)

I tak oto przedstawiam wybór serca i rozumu - Anię, najlepszą Świadkową ever:



Nie znamy się całe życie, bo dopiero jakieś 2 lata. Ale to właśnie Ona dzwoni, kiedy tego najbardziej potrzebuję i to bez mojej prośby o telefon. Ona wie, kiedy wyciągnąć mnie z domu, bo wpadłam w jakiegoś okropnego doła. Nie ocenia, rozumie, pomaga, wspiera, jest najlepsza, po prostu.
środa, 23 września 2015

A nieustannie powtarza, że zmienność decyzji świadczy o ciągłości dowodzenia. Dlatego stwierdziłam, że spróbuję zapuścić włosy. No może nie do końca z powodu ślubu, ale że jest to około ślubne wydarzenie, postanowienie, to pochwalę się tym i tu. Wiecie, piętno publicznej deklaracji, te sprawy. :)

Krótkie włosy noszę od jakiś 14 lat, a mam 27, zatem ponad połowę swego życia celebruję z krótką i szaloną czupryną. No i tak sobie pomyślałam, że kiedy mam włosy zapuścić, jak nie teraz? Jak będę w ciąży? Czy może po, jak wszystkie będą wypadać garściami? teraz jest idealny okres - jesień, zima, czapki, śluby, fryzury, welony, toczki, pierdoły. A co. :)

I tak na popularnej na facebooku forum (Wro Moda - rzesza osoby z Wrocławia chcące podyskutować na tematy około modowe) wrzuciłam post: Dziewczyny, pomocy. :) Próbuję zapuscic włosy, szukam czegoś, co w cudowny sposób przyspieszy ich wzrost. Cudowny i skuteczny, probowalyscie czegoś, co faktycznie możecie polecić?

Za racji tego, że mnóstwo kobiet zapuszcza włosy czy to dlatego, że fryzjer za bardzo poszalał z nożyczkami, czy to właśnie z powodu nadchodzącego ślubu, czy po prostu z chęci zmiany wizerunku, podzielę się z Wami tym, jakie porady otrzymałam:

  • dostępna na receptę wcierka na bazie steryd: Aplicort E - podobno przyspiesza wzrost włosów i pobudza cebulki, które dawno nie wypuszczały nic nowego
  • cytat: Calcium panthotencium. I pij pokrzywe ze skrzypem i pol kostki drozdzy tylko nie na pusty żołądek. Sprawdzone
  • cytat: olej z korzenia łopianu (lepszy niż jantar ale ten też polecam) i zmień szampon na ten z pokrzywy Emotikon wink
  • cytay: Ani jantar ani drozdze.. nic nie pomaga. Po 1 i od tego trzeba zaczac zeby nalezc naprawde dobrego fryzjera ktory potrafi dokladnie podcinac koncowki dzieki czemu wlosy rosna szybciej Biedna dziewczyna została publicznie zlinczowana za tę radę.
  • cytat: Słyszałam o szamponie i masce 'Hair jazz' , może któraś z dziewczyn próbowała, to powie coś więcej, bo sama jestem ciekawa. Poczytaj o tym.
  • odezwał się w dyskusji głos męski: Wybaczyć mi musicie laseczki - nic z powyższych nie pomoże tak bardzo tak, jak KOZIERADKA. Tylko ona wpływa w znaczący sposób na gospodarkę hormonalną i tym samym powoduje szybszy porost włosów. Mechanizm działania leków i kosmetyków powinien być wam lepiej znany - polecam poczytać na ten temat np. na czytelniamedyczna.pl Emotikon smile Tylko bez hejtu i tak wiem, że jesteście najpiękniejsze, najmądrzejsze i wiecie najlepiej!
  • cytat: Napar z nasion kozieradki. Polecam bardzo wszystkim! Ja jestem mega zadowolona. Używam go naprzemiennie z odżywką z jantara. Włosy rosną mega szybko i są mega wytrzymałe
  • córka mojej koleżanki zaczyna właśnie stosować jakieś cudo o nazwie CASTOR OIL - jakieś amerykańskie cudo na przyspieszenie wzrostu włosów
  • moja fryzjerka poleciła - witaminę H połączoną z b12

Głowa pęka od tych wszystkich rad, ale kilka przetestuję - zaczęłam łykać skrzyp w tabletkach na skórę, włosy i paznokcie, poczyniłam zakup tego specyfiku na receptę - Aplicort E, ruszam dziś do sklepu po zakup naturalnego szamponu na bazie pokrzywy, dotąd piłam też pokrzywę czasem, wprowadzę ją na stałe do dziennego menu, zamierzam też kupić calcium panthotencium, bo to witaminki, których przedawkować się nie da.

O ile nie dostanę szału z wszędzie odstającymi kłakami i walczącymi ze mną na każdym kroku kosmykami, które lepiej ode mnie wiedzą, gdzie i jak mają się układać, to może uda mi się po 14 latach mieć włosy przynajmniej do brody. :)

Trzymajcie kciuki i jeśli macie jakieś cenne rady, chętnie posłucham. :)

wtorek, 22 września 2015

Przesądów związanych z weselami/ślubami jest cała masa. Można zwariować, po wpisaniu w wyszukiwarkę www.google.pl hasła "przesądy ślubne" - wyskakuje kilkanaście stron z linkami do artykułów o tychże. I jak tu nie zbzikować?

My sami na co dzień jakoś super przesądni nie jesteśmy, nie uważamy na czarne koty w piątki 13-go, kupujemy sobie w prezencie zegarki i buty, nie łapiemy się za guzik widząc kominiarza. Nie zastanawialiśmy się jakoś bardzo nad tym, jak ważne podczas planowania naszego ślubu są przesądy. Ale z drugiej strony, przecież ich przestrzeganie w niczym nam nie szkodzi, więc:

  • Ślubu nie należy zawierać w miesiącach, w których nazwie nie występuje litera „r”, a szczególnie w maju i listopadzie oraz 1 kwietnia, w prima aprilis - my mamy zarezerwowany termin na 4 czeRwca :)
  • Pan młody nie może oglądać sukni przed ślubem - suknia wisi już w domu, ale nie ma mowy, żeby A ją oglądał, ani On nie chce, ani ja nie zamierzam jej pokazywać. :)
  • Panna młoda nie powinna mierzyć sukni przed ślubem - serio? ups...
  • Panna młoda powinna mieć przy sobie coś białego – to znak czystości uczuć, coś niebieskiego – ma zapewnić wierność małżonka, coś nowego – gwarantuje dostatek, coś starego – zapewnia wsparcie krewnych i przyjaciół, coś pożyczonego – gwarantuje życzliwość nowej rodziny. Biała będzie bielizna, niebieska, pożyczona i stara - podwiązka od Świadkowej, nowego - buty, sukienka i inne
  • Wiązanka panny młodej może być ułożona z róż, jeśli kwiaty są pozbawione kolców - osobiście tego dopilnuję;
  • Przyszli nowożeńcy nie powinni zawczasu przemierzać obrączek - tak jest, nie będziemy
  • Przed wyjściem do kościoła panna młoda nie może oglądać swojej sylwetki w lustrze; powinna zdjąć choćby jeden element stroju - nie wierzę, żeby tego którakolwiek z nas przestrzegała
  • Młoda para musi ostrożnia stawiać kroki, żeby się nie potknąć - będziemy ostrożni jak nigdy dotąd, głupio się przewrócić na własnym ślubie
  • Zakładanie obrączek na środkowy palec przynosi pecha - głupio wyglądałaby obrączka na palcu kojarzącym się z f**kiem
  • Po ślubie nie należy zdejmować obrączek, „bo można je zdjąć na zawsze” - przyrosną nam do palców
  • Młodych nie powinna wieźć do ślubu kobieta - będziemy spacerować
  • Przymierzanie sukni panny młodej wróży staropanieństwo - a to już nie mój problem ;)
  • Dobrze wróży przystąpienie do ślubu w kościele, w którym było ochrzczone któreś z nowożeńców - dobrze, że źle nie wróży wzięcie ślubu w innym kościele
  • Narzeczona powinna kupić swojemu wybrankowi koszulę do ślubu, a on jej pantofelki - Kochanie, czekają Cię zakupy!
  • Pantofelki panny młodej powinny stać na parapecie, co zapewni parze szczęście i ładną pogodę - jak długo mają tam stać?
  • Welon wkłada pannie młodej druhna, która musi być panną - nie mam druhny, a świadkową jest mężatka
  • W fałdkach sukni ślubnej należy zaszyć okruszek chleba i ziarenko cukru, a do buta panny młodej włożyć monetę, co zapewni młodej parze dobrobyt - spać na pieniądzach, to ja mogę, ale tańczyć na nich całą noc?
  • Żadna kobieta obecna na ślubie nie powinna być ubrana na biało - o nie nie, na pewno nie, słyszycie?!
  • Świadkiem może być osoba stanu wolnego. Druhna panny młodej nie może być w dniu ceremonii w ciąży. Świadkami na ślubie nie powinna być też para, bo to przyniesie im pecha i pewnie nie będą razem - Ania, poczekaj z drugą ciążą!
  • Deszcz w dniu ślubu oznacza szczęście; dawniej uważano go za zwiastuna łez w małżeństwie. - to ja poproszę bez deszczu, ale ze szczęściem. :)
  • Uśmiech młodej pary w drodze do ołtarza gwarantuje radość w życiu małżeńskim - jak się nie uśmiechać, kiedy idzie się do najcudowniejszego faceta na świecie?
  • Łzy panny młodej podczas ślubu stanowią dobrą wróżbę dla obojga - a, że ja z tych płaczliwych i wzruszających się do łez...
  • Jeśli podczas zaślubin upadnie jedna z obrączek, powinien podnieść ją ksiądz lub ministrant - lepiej niech nie upada, po prostu.
  • Pocałunek pary po złożeniu przez nią przysięgi zapewnia wierność - oj, będziesz całował, będziesz.
  • Jeśli w czasie ślubu rąbek sukni zasłoni but pana młodego – mąż będzie pod pantoflem żony - tam od razu pod pantoflem, będzie po prostu kochającym mężem, prawda?
  • W chwili, kiedy młodzi odchodzą już od ołtarza, ta osoba, która odwróci swoją drugą połowę, będzie sprawować rządy w małżeństwie. Phi.
  • Pierwszą osobą, która złoży młodym życzenia, powinien być mężczyzna - mamy teraz gender, więc będzie łatwiej. :)
  • Sypanie ryżem oznacza życzenia płodności, a pieniędzmi – powodzenie - ryżu nam sypnijcie, że hoho, groszy też nie szczędźcie.
  • Aby pożycie nowożeńców układało się pomyślnie, pan młody musi przenieść żonę przez próg - ok, to znaczy, że dieta będzie niezbędna...
  • Po toaście za zdrowie i pomyślność, nowożeńcy powinni rzucić za siebie puste kieliszki. Jeśli się rozbiją, czekają ich lata szczęśliwego i dostatniego życia. Im więcej szkła stłucze się w trakcie ślubu, tym szczęśliwsze będzie życie pary młodej - Goście mili, tłuczcie, ile sił. :)

A tak na serio, to na serio się z przesądami nie da, bo zamiast ślubu i kościoła, to kaftan i szpital psychiatryczny czeka. My podchodzimy do tego ze zdrowym rozsądkiem i wierzymy przede wszystkim w nas, w naszą miłość, nie w przesądy. :)

A Wy jaki macie do tego wszystkiego stosunek? Znacie jakieś ciekawe przesądy?

niedziela, 13 września 2015
Już najbliżsi wiedzą o tym, że chcecie wziąć ślub? Już podzieliliście się ze znajomymi, przyjaciółmi i rodziną, wieścią o tym, że w mniej lub bardziej odległej przyszłości powiecie sobie sakramentalne lub cywilne "TAK"?

Oj, już Wam współczuję.

Dlaczego? A to dlatego, że teraz pojawi się mnóstwo osób, które chcą wybierać z Tobą suknię ślubną, bo przecież każdy wie lepiej, jaka suknia Ci się marzy. Nagle każdy na jakimś weselu był i może Ci doradzić, co jest super, a czego robić nie powinieneś. Akurat newsy o tym, jakie zespoły, czy jakie miejsca się już u innych sprawdziły, mogą być przydatne, jak w naszym wypadku.

Ale jak wczoraj usłyszałam, że kogoś nie powinnam zapraszać, bo wczorajszy super doradca nie będzie czuł się komfortowo w takim towarzystwie, to mnie szlag trafił.

Albo jak usłyszałam, że panna młoda musi mieć długie włosy, bo tylko wtedy wygląda jak prawdziwa panna młoda, to mnie krew zalała... Chodzę po tym pięknym świecie 27 lat, z czego już 14 lat z bardzo krótkimi włosami i jeśli tylko będę miała ochotę, to sobie włosy zapuszczę, ale jeśli nie, to nawet i z łysą głową stanę przed ołtarzem, bo to nasz ślub i my mamy być szczęśliwi.

Złote rady, które usłyszeliśmy:
  • na dobrym weselu nie może zabraknąć świńskich/sprośnych zabaw (cóż, nasze będzie w takim razie słabe)
  • muszę mieć sukienkę princessę, bo KAŻDA panna młoda marzy o tym, by wyglądać jak księżniczka (kurcze, to chyba coś ze mną jest nie w porządku)
  • nie możemy zapraszać dzieci, bo rozwalą nam zabawę (o fuck, to możemy mieć najgorsze wesele ever)
  • a może ograniczycie liczbę gości (bo co, bo twoje wesele było małe?)
  • nie możecie przeginać, lepiej nie szastać kasą (jasne, oszczędzamy swoje ciężko zarobione pieniądze, żeby wesele zrobił w szkolnej stołówce, nocleg będzie na polu namiotowym, a przygrywać nam będzie uliczny grajek za miskę ciepłej zupy)
  • musisz wyglądać skromnie (tak, jasne, założę pokutny worek i będę się biczować, a może wszyscy będą mnie biczować)
  • nie róbcie wokół siebie zamieszania (to po cholewkę nam to wesele)
  • czerwone buty - co rodzina na to powie (a co mnie to obchodzi)
  • czerwona mucha - przecież to brzydkie (hmmm, ładnemu we wszystkim ładnie)

Pewnie gdybym posiedziała i na spokojnie przeanalizowała kilka ostatnich rozmów na temat naszego wesela, to jeszcze kilka smaczków by się znalazło. Cóż, z dobrymi doradcami jest jak z dobrymi chęciami - piekło nimi malowane...

Będę chciała być księżniczką - to będę nią. Uznam, że zapuszczam włosy - to to zrobię.

http://bezfalbanek.blox.pl/resource/tezmaszdlamniejakiesdobrerady.jpeg

Skoro o doradcach mowa, to ja doradzam Wam, abyście we dwoje porozmawiali na temat Waszych wizji wymarzonego ślubu i wesela, a później wbrew wszystkim tym, którzy wiedzą lepiej, spełniajcie swoje marzenia. To Wasz wymarzony dzień, jedyny w całym życiu.

czwartek, 10 września 2015
Przy okazji rodzinnych spotkań, pojawiają się kolejne tematy związane z pierwszym weselem dzieci, znaczy naszym. Na ostatnim spotkaniu naszych rodziców wypłynął temat Błogosławieństwa. I tak oto okazało się, że nasi cudowni, jakże świetnie zorganizowani i nadzwyczaj zgodni rodzice, mają już gotowy scenariusz naszego, podkreślam - naszego Błogosławieństwa.

I tak oto miałoby się ono odbyć w Godzięcinie, czyli u rodziców A. Ja ubrana w białą suknię ślubną, A w ślubnym garniturze i tak klękamy, prosimy, a oni błogosławią. Następnie jedziemy na dwa samochody do Mojęcic, wszyscy wchodzą do Kościoła, a ja sobie przed nim stoję wraz z tatą i wchodzimy, jak organista zaczyna odśpiewywać i odgrywać pieśni.

Piękny scenariusz, prawda? Pewnie, że piękny, bo stworzony z miłości do nas, choć z pominięciem nas. :) My trochę, a może nawet bardzo różnimy się wizjami.

I tak oto doszliśmy do wniosku, że trochę wbrew tradycji, to rodzice do nas przyjadą, bo Błogosławieństwo odbędzie się w Pałacu Mojęcice, czyli tam, gdzie wesele. I najlepiej byłoby, gdyby odbyło się na godzinę przed ślubem, no może niecałą godzinę, a wszystko po to, bym miała czas się przebrać. Samo Błogosławieństwo nie jest dla nas najistotniejsze, jest po prostu elementem tradycji okołoweselnej, podkreśla rolę rodziców, więc i u nas ono będzie miało miejsce. Nie chcemy jednak, by psuło nam wizję naszego spotkania przed ołtarzem - czyli tego, że A pierwszy raz mnie w sukni zobaczy, gdy będę szła do Niego przed ołtarz. I właśnie temu podporządkowujemy przygotowania.
Ponadto nie przewidujemy wynajmowania samochodu na przewiezienie z Godzięcina do Mojęcic, gdyż ja będę szykować się w pokoju nowożeńców w Mojęcicach, a te 200 metrów dzielących Pałac i Kościół pokonamy wspólnym spacerem, także po Mszy, kiedy to całą rodziną wraz z przyjaciółmi przejdziemy pod Pałac, by zaśpiewać sto lat, wznieść toast i przywitać się z gośćmi.

Niestety nie da się we wszystkim dojść do kompromisu, a może i się da, ale póki co w tym temacie nie zamierzamy odpuszczać. Błogosławieństwo się odbędzie i choć trochę będzie odbiegać od tradycji, to jednak nie zdejmie magii wyczekiwania na siebie, podekscytowania, zaskoczenia itp, kiedy będziemy stali już przed sobą przed ołtarzem.

A poniżej podsuwam kilka gotowych przemówień, którymi już teraz inspirują się nasi rodzice:

Dziś wzruszenie odbiera nam głos. Dlatego w krótkich słowach z całego serca i duszy rodzicielskiej błogosławimy Waszej miłości, w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Drogie dzieci, Na drodze życia są światła i mroki, Raz szczęście jasne, raz smutek głęboki, Ale gdy razem się idzie we dwoje. Łatwiej się znosi nawet ciężkie znoje. Więc błogosławimy was drogie dzieci życząc wam szczęścia, radości i wiecznej miłości.

Kochane Dzieci! Budujcie swe życie na mocnym fundamencie, Na wspólnej wzajemnej miłości, Wierności Bogu i jego przykazaniom. Polecam Was Marii Matce Pięknej Miłości I z serca Was błogosławię na nową drogę życia. W imię Ojca i Syna i Ducha Św. Amen.

Musicie być silni miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, wszystko przetrzyma. Tą miłością, która nigdy nie zawiedzie. (Jan Paweł II)

Regułki piękne i owszem, ale chyba nie ma nic cenniejszego niż miłość i łzy wzruszenia w oczach rodziców, a przede wszystkim słowa płynące prosto z ich serc. :)
 
1 , 2